piątek, 18 grudnia 2009

Moje szczęscie,moja radość,mój M"OTYLEK"

Czy mozna sobie wymarzyć lepszy prezent niż radosć jaką nam dają dzieci??Czy za trud i troskę jaką wkladamy w wychowanie możemy otrzymac lepsze podziekowanie od nich samych odwzajemnioną miloscią z dolaczonymi sukcesami.Nieważne jakie czy duże czy male,wszystkie zasluguja na pochwalę.
Nie marzylam nie prosilam,nie wymagalam.Bo czego mozna wymagac od 6 letniego dziecka??Najwazniejsze dla mnie zeby wszystko sprawialo mu radosc w jego szczesliwym dziecinstwie które mu dajemy.Fakt ze nic sie nie bierze z niczego jest dla mnie oczywisty,ale w najskrytszych marzeniach bym nie przypuszczala ze po 2 latach w szkole plywania mój syn na pierwszych swoich zawodach zdobedzie dwa srebrne medale.
Co prawda dystanse nie byly dlugie bo 25m,ale uwierzcie przeplynac dwoma stylami wysiadam w polowie basenu.
Chwale sie nie chwale ale jestem dumna i szczesliwa i nic mi do szczęscia juz wiecej nie trzeba...Pozdrawiam PATI.

Zawody plywackie w Pawlowicach 18 grudzien 2009.
Alanek plynąl dwoma stylami na 25m.










Dziekuje Wszystkim którzy do mnie zaglądają i pozostawiają mile komentarze.
Jest to dla Mnie dowodem ze nie piszę bez celu...