sobota, 16 stycznia 2010

Uszyć nie uszyłam ale nabyłam....

Ponieważ mam słabość,do zająców,króliczków i kłapouszków, kiedy zobaczyłam pierwszy raz na oczy te wspaniałości i cuda zaprojektowane przez znaną nam dobrze wszystkim Tone Finnanger mogłabym rzec że się zapatrzyłam i "zakochałam"bez pamięci.No bo niema chyba nikogo kto ma pasje zainteresowania i dar do tworzenia takich cudnych piękności,aby przeszedł obojętnie z zimnym sercem,lub tak po prostu popatrzył w internecie i ot tyle bez podziwu. Jak się głebiej zastanowię to są gusta i gusciki więc nie wszystkim muszą się podobać te urocze Kłapouchy,a że o gustach się podobno nie dyskutuje więc będę pisać o sobie że jestem oczarowana od "pierwszego wejrzenia"
Najpierw podziwiałam wszędzie tam gdzie widziałam,wzdychałam,myślałam..u Was na blogach no bo zdolne kobitki jesteście no to co tam dla Was uszyć migiem takiego Tildowego kłapoucha.Potem
nastapił okres konsternacji.Myślę głupia nie jestem mam dwie ręce i nimi kręce ,
to może bym tez uszyła.Elise z "Utkanych.. mi krój przysłala(za co bardzo dziekuję) który sama narysowała,pózniej jeszcze Penelopa dołączyła swój bardziej szczegółowy.(wielkie dzięki)
Materiał zakupiłam,skroiłam w/g w.w wzorów łapki dolne i górne zszyłam..i
stanęłam w miejscu,Ponieważ maszyny nie posiadam to gonie do następnego domu do tesciowej z walizy wyjmuję aby trochę w wolnej chwili posztrykować.No i idzie mi to jak krew z nosa,a chęci posiadania są ogromne z nie cierpliwoscią połączone...Pomijam fakt ze dobrze jest mieć zywy wzór przed oczami ::)))podczas szycia amatorskiego ;;;)))Moja teściowa uradowana ze synowa do maszyny usiadła.Zachwycona pomysłem jest ogromnie i nawet by była sama skłonna uszyć tego kłapoucha dla mnie ale w zaparte idzie i rzecze cyt''Potrzeba jest matką wynalazków"wszystko można jak się chce...::))
Nawołuje co po chwilę kiedy to Tildę dokończę...u niej pod dachem..
Tymczasem poszłam na łatwiznę i postanowiłam zdobyć z pod ręki profesionalnej krawcowej profesionalnie uszyte kłapouchy.Czuje tez po kościach ze mój taki nie będzie...po pierwszym razie sztrykowania.
I tak oto pod mój dach przyjechały Tildowe kłapouszki od Moni z "Szuflady Duszy'' Jestem niezmiernie rada że siedzi u mnie w sypialni Różowa królicza dama na komodzie.Wczoraj przyjechał Kraciasty przystojniak ale na długo miejsca nie zagrzał bo w ''Bocianim gniezdzie" też jest mile widziany i pożadany.Zawiozłam wieczorem do AGI i zasiądzie u niej na komodzie.
Tak poza tym to chęci do wszystkiego mnie opusciły okrutnie,nienawidzę zimy,nie umię się odnalezć w codziennosci robię wszystko automatycznie,staram się postępować tak aby przetrwać do wiosny i nie pogłebiać depresji.Wyciągłam wiosenny wianuszek który mi Aga z Bocianiego..na jesień przywiozła z Ikei i nie moge sie doczekać kiedy zawiśnie
na drzwiach wejsciowych w promieniach dużej ilości słońca którego mi brakuje
oj bardzo ::(((przesilenie zimowe jak dla mnie.

Podziwiajcie zatem jak szyje Monia z "Szuflady Duszy"

Moniu Pozdrawiam Cię..::)))








Pozdrawiam Was serdecznie jak zawsze Pati.

PS.Chciałam Wam jeszcze powiedziec dla tych co nie wiedza ze prześlicznie tez szyje PENELOPA z Atelie Penelopy .Sliczne KŁapouszki można u niej nabyć,i pewnie nabęde z czasem do kolekcji ;;))
http://penelopia.pl/

PS.O "BOCIANIM GNIEZDZIE "przeczytacie u mnie na blogu w etykietach
pt
W moim obiektywie-inspiracje... podlinkowac nie umie ::((