niedziela, 31 stycznia 2010

Nie pocięłam,nie wyrzuciłam ale dziada powiesiłam...

W rodzinie ze strony mojej mamy jest ciocia która jest odzwierciedleniem wyglądu(siostra) mojej
nie żyjącej już babci,czyli mamy mojej mamy.Ja tez zwracam się do niej ciociu,choć najchętniej
mówiłabym babciu :) zresztą tak jak mój syn który jak ją pierwszy raz zobaczył miał bardzo wielkie oczy ze zdziwienia wiedząc ze babcia Marysia jest w niebie...
Ale o czym to ja chciałam ano o tym że Ciocia mimo swojego sędziwego wieku jeszcze szydełkuje i robi to z taka precyzją że tylko pozazdrościć ::))
Ponieważ jestem łasuch na takie cudności to zostałam obdarowana już nie jeden raz hojnie
przez ciocię pięknymi robótkami w postaci serwet,obrusików itd.
Dzisiaj wszystkiego nie pokażę,a jest tego trochę....
Podczas mojej ostatniej wizyty u cioci jak się domyślacie zostałam ponownie obdarowana
pięknościami i sporym kawałkiem jak to ciocia nazwała robionej i uciętej starej firany którą chciała
wyrzucić lub pociąć na małe kawałki...
Zresztą też mi tak kazała zrobić pociąć i obszyć np: poduchy lub ewent.wyrzucić..Jak powiedziałam że powieszę to usłyszałam absolutnie takiego DZiada ::))
Na dziada mi to od początku nie wyglądało pociąć mi szkoda,a w mojej sypialni pasuje jak ulał,zresztą Aga z "Bocianiego Gniazda" tez mi tak doradziła aby powiesić...i powiesiłam.
Jedynie co mi się nasuwa na myśl to może by przyszyć kawałek batystu i szeleczki zrobić??
Zresztą zobaczcie same czy dziad czy nie dziad ;;)))))

DZIĘKUJE CIOCIU ::))











AAA przedstawiam nowego gościa ::)) Liliową czy Krokusikową ??
kłapouszkę lub jak kto woli....

Serdecznie Was pozdrawiam ::)) PATI