środa, 30 czerwca 2010

Wolne chwile w "Ostoji" czyli malowanie,sprzatanie,sadzenie,koszenie..i lenistwo..:)


W wolnych dniach od pracy i wolnych chwilach,chciałoby się nadrobic wszystko..ugotować najlepiej na kilka dni aby był spokój od garów,posprzatać cały dom aby tez był przez kilka dni spokój,ogarnąc ogród aby było ładnie i pszczoły nie latały na odrosnietych koniczynach,nadrobic zaległosci bo maszyna która zaczełam bielić wciąż w trakcie składania i malowania ale juz blizej niż dalej ::)),chciałoby sie wyprać i poskładac hołdy zeległego prania i po
wreszcie chciałoby sie nacieszyć domem ogrodem i odpocząc spedzajac wolne chwile z rodziną...Jak to wyglada w praktyce popatrzcie sami ::))

Poranki są leniwe w pizamach na tarasie....




Popołudniami w przerwach na kawę na chwilke
mozna spałzowac.....



Królewna zmęczona pracą..::))



W miedzyczasie po drodze wypada obiad
na tarasie Pan M w ubraniu roboczo-ogrodowym..

Kawa której niema czasu nikt wypić...
w niedziele wyjatek juz bardziej spokojnie...



Do obkoszenia jedyne 19 arów jak skonczymy
to zaczynamy od nowa ::))


Kilka nowych tuji w tym roku,dwie duze kule
z przodu domu i mlode Pan M z Alanem posadził
ja wskazałam miejsce...




Jasnie pani Fera..

Tego zupelnie nie rozumie pełna miska wody
widocznie z konewki lepiej smakuje...
Miejsca na ogrodzie dostatek poki co,wiec
wolne chwile panów wyglądaja tez tak....





Moje wolne chwile w miedzyczasie wszystkiego
co robie po troche...chcąc wszystko
ogarnąć....
Blat do maszyny...prawie gotowy...
JAK ZAWSZE POZDRAWIAM WSZYSTKICH TU LUKAJĄCYCH
I PODGLADAJACYCH...PATI...::))