niedziela, 15 sierpnia 2010

Pora w las grzybobrania czas..


Szumnie nazwane grzybobranie ::)) ..bo tak mi sie kojarzy  grzybów zbieranie. Kto ich nie lubi hmm ? znam takie osoby..ale to rzadkosc...tak myślę.
Wczesną jesienią tzn. póznym latem mój M ma takie zapędy i
lubi ni z tąd ni z owąd nie planowanie zebrać sie wczesnym rankiem (4 rano) i w czasie wekendu  wyrusza w znajome lubiane strony na grzyby do Górala z Kamesznicy..
Zjawisko grzybobrania obserwuje u mojego M od kilku dobrych lat...nie protestuje ;:))
Mmm jajecznica z grzybami prawdziwkami,zupka grzybowa,sos grzybowy....po wreszczcie uszka z grzybami w  Wigile..oj za daleko wybiegam myslami...
Ale wiecie co- lubie to grzybobranie mojego M .
 Choc nie sa to wielkie zbiory i zapasy to ta ilosc w zimie jest na wage złota..a kto je robi ten wie..::))
Nie jestem Gospodynią na 102 w fartuchu co to przetwory robi pelna gebą, ale ususzyc troche grzybkow to zaden wysiłek,powiem radosc::)) to cieszy...i dom pachnie..
I tak dzisiaj nawlekałam na niteczki te grzybeczki,a ze nie kazdy sie na grzybach zna i jechac moze to tak pomyslałam ze sie podzielic mogę..więc koszyk jeden z grzybobrania
do Bocianiego Gniazda posłalam..




                                      Serdecznie Was pozdrawiam..dziekuje za odwiedziny i miłe komentarze..do usłyszenia..Pati