niedziela, 12 września 2010

Papasam,podusie i moimi oczami ogrod widziany...

Papasam to okreslenie chyba jest dobrze wszystkim znane::))
Jesli do tej pory nie,i nie bardzo sie Wam to z czyms kojarzyło
to nie bede wyjasniac...::)) załanczam fotki tego cuda.
O wygodzie tego mebelka  nie bedę przekonywać, bo sam widok i patrzenie na niego sprawia ze chce sie wskoczyc i zatopic błogo
w tą ogromna poduchę ktora ma zaledwie 140 cm srednicy.
Pana M  przekonac do czegos,ostatnio ciezko ::)) zjawisko powrzechnie znane.Na hasło Ikea owszem wypady sa ale tylko konkrety..typu łozko do sypialni ...czy cos wiekszego...absolutnie ot tak i po pierdoły...;;))
Więc moje zdziwienie i radosc duza bym powiedziala wielka bo Panu M memu PAPASAM  sie zamarzył...NIE polski,indonezyjski lecz ze Skandynawskich krajów..
Z tamtad to cudo sciagnął...
Jak sie wpada,i otula kocem to sie od razu zasypia...za kazdym razem...;;)))
Pytam Alana i jak ?? słysze bosko::)) w nim jest..

Swego czasu spodobały mi sie wyszywane poduchy  barwnie kolorystycznie z Ikei.Widzialam u Was na blogach i nie tylko.
I tak sobie siedze ostatnio i nagle mnie ockneło...ze  ja takie cuda mam po babuni mej i to wlasnorecznie przez nia wyszywane.::))
Przekopałam swoje skarby ktore zabrałam po babci...odswierzyłam  i narazie wstrzymam się z kupnem tych z Ikea. Tanie nie sa, a chcialabym dwie.Pan M chyba nie bardzo na takie zareaguje...;;))) WIEC POCZEKAM.
Jak pojedzemy po cos grubszego to i cos praktycznego::))






Moimy oczami ogrod widziany...


Lawenda...kto jej nie kocha.::))

Widoki takie z przed domku naszego...pozdrawiam..