piątek, 26 lipca 2013

"Nigdy nie mów nigdy"



Budowa domu to nasza wspólna świadoma decyzja.Z podjęciem decyzji nie było większych problemów.Nigdy nie marzyłam.Nigdy! Nigdy też nie wyobrażałam sobie  siebie w ogrodzie.Nigdy!Nie marzyłam,nie snułam planów.
Mieszkając 27 lat w blokach marzyłam o naszym większym M.Mieszkaniu z tarasem  z widokiem na góry w 4 piętrowcu,a nie w wieżowcu! Na piętrze ,a nie na parterze z widokiem na parking.
Marzyłam mieszkać w 3 pokojach,nie w kawalerce.
Kończąc technikum budowlane broniłam pracę dyplomową.
Projekt domu jednorodzinnego.Projektując ani chwilę nie marzyłam o swoim domu z ogrodem.
Były inne problemy i marzenia.Marzenia trudne nie realne do spełnienia.Marzenia o uśmiechu,ciszy,i pracy.O powrocie po pracy do własnych spokojnych cichych 4 ścian,i przespania w nich spokojnej nocy...

Wybór projektu przyszedł niezmiernie łatwo..wiedziałam czego chce.Posiadana wiedza na temat budowy,projektu i uzgodnień pozwoliła załatwić wszystkie formalności w 6m.
Wszystko poszło ok.Wszystko pomijając ogród.Nie sadziłam,nie planowałam i nawet nie chciałam.
Na pytania co będę sadzić odpowiadałam-Nic!!! 
Nie będzie nic.Będzie trawa!! 20 arów trawy:)
Nie umie,nie lubię i po co?



W tym roku minęło 5 lat jak mieszkamy w Ostoi.
Zamiłowanie do ogrodu przyszło z czasem...powoli.
Uwielbiam róże:)uwielbiam kwiaty na tarasie.
Uwielbiam kupować co roku kilka nowych drzewek,roślinek,sadzonek.
Ogród z przed 5 lat to  glina i trawa.Dzisiaj wszystko cieszy.Każda chwila w nim spędzona.
Nie mam w nim wiele.Nie mam też mało.Mam tyle na ile mnie było stać,i na ile potrafiłam własnymi rękami i niskim nakładem kosztów posadzić.
Dziś mam ogrodowe marzenia:)
Mam plany i pomysły.:)
Mam większe M z tarasem i widokiem na góry.
Mam satysfakcję że jednak coś urosło i cieszy oczy.


Nigdy nie mów nigdy:)




























Pozdrawiam:)