środa, 11 września 2013

Obraz z wakacji




Przywiozłam go z Greckich wakacji w 2006 r.Płynąc na Santorini nie planowałam że zakupię obraz malowany przez Greka przed jego własnym domem:) Dostrzegłam go przemierzając wąskie uliczki miedzy domami.Pamiętam bardzo wyraźnie jakby to bylo wczoraj.Słonce paliło mocno.Alan(3,5 l) był juz bardzo zmęczony. Zagladalam w te małe domki okienka,nie mogąc oderwać oczu i obiektywu od  codzienności ich zycia,i tych widoków.Jedna Greczynka wieszała pranie jakby nigdy nic nie przejmując się tabunami turystów na wyspie.I obok ten dom z obrazami malowanymi na sztalugach i gotowymi w ramach.Zamarłam na widok jednego...Nikogo przed domem.
Podeszłam przykucałam cena mnie powaliła i szybko przypomniała gdzie jestem...Santorini :)
Z obrazem do Samolotu? no jak? na prom? jak?
Kalimera przerwał mi rozmyślania starszy usmiechniety Grek....

Miałam wówczas przy sobie jeszcze 50 e:) Chciałam jeszcze koniecznie kupić pyszne pistacje.
35 e za taka cenę nabyłam obraz który nie do konca byl obrazem.Obrazem bez ram...
W takiej formie zwiniętej w rulon w płótnie przedostałam się z nim na prom który odpływał w kierunku Krety.W takiej formie przyleciał do Polski:))))

Odleżał swoje...oprawa droga i wciąż nie po drodze...
Rok temu nabyłam ramę....dodam ze za 15zł( na gratach)
2 tygodnie temu obraz zawisł w sypialni.

Na ramce zamówionej u stolarza naciągłam płótno i przybiłam takerem.
Po włożeniu w ramę powstał obraz o rozm 42x50.


Obraz z łodzią pozostał na Santorini :(  nie mogłam go nabyć
Nabyłam mniejszy tańszy też oddajacy klimat wyspy.
Po ten z łodzią lub inny tam wrócę :) Wrócimy tam razem...:)))





 


















Na ogrodzie....
Pomidorki w tym roku dość póżno.Są pyszne.Zajadam się nimi i żałuje ze nie mozna zamrozić:)
Obawiam sie ze nie wszystkie zdążą dojrzeć.Pogoda w niedziele była tez pyszna ::)) lato...jeszcze lato
Zimne noce i poranki przywołują jesień...a wszystko wciąż kwitnie:)

Lato było piękne ::))upalne:)