czwartek, 17 lipca 2014

Letnie dni w domu

 




Badi pieseczek mojej chrześniaczki i naszych bliskich znajomych.Znajduszek wierny,wdzięczny i oddany.














Plażing:)


Mamusiaaaaa do domku chcę ale mam łapki z blota::((((( proszę otwórz:)
 

























                                                       Pozdrawiam:)

10 komentarzy :

  1. Witaj
    Przepiękne letnie migawki.
    Piesiu cudny!
    Możesz zdradzić gdzie kupiłaś ten rewelacyjny słój z dozownikiem,
    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:) Poslalam maila :) Przywieziony z Niemiec:)

      Usuń
  2. Pati, pieknie u Ciebie! Tyle kwiatów,wszystko takie zadbane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AAgaa dzięks.U Ciebie jeszcze piękniej ja ciebie niedogonit::)))

      Usuń
  3. Ha, jaki cudny słój, dopiero odkryłam - chyba założę zakochaną kolekcję takich słojów. Są nieziemskie. I twoje zdjęcia też, tchnie z nich radość. Róże godne Wersalu. I lato, zamknięte w obiektywie jak mucha w bursztynie, na zimowy czas. A dla domu warto ponieść wszelkie wyrzeczenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I lato zamkniete w obiekt jak mucha w bursztynie,na zimowy czas-dziekuje za te słowa i za odwiedziny.Słoj jak słoj nabytek:) i moja fanaberia zachcianka..z listy marzeń:) Tani nie byl ale daje slowo ze robi furrore na stole latem pod wzgledem wizualnym,praktycznym i pod wzgledem zawartosci w nim czyli lemoniady pomaranczowej zimnej z listkami miety::))) Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Ha!! Już widzę teraz kto mnie ubiegł i kupił mi sprzed nosa ostatni słój z Kilnera:-))) Ale masz dużo kwiatów wokół domu! I jaka gromadka dzieci hula po ogrodzie- trochę mnie tutaj nie było u Ciebie i jaki przychówek Patulce się powiększył:-)) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. witam, cudna galeria :) jak zawsze,proszę częściej coś wrzucać.pozdrawiam prawie jesiennie Jola

    OdpowiedzUsuń
  6. W 2009 poczułam, że mój świat się zmienia, że rozmijam się w priorytetach z ludźmi których uważałam za przyjaciół, nie chciałam uczestniczyć w tym dziwnym wyścigu nie wiadomo po co, dlaczego. Poczułam, że ja chcę inaczej, po swojemu, nie zawsze zgodnie z modą, z czyimiś oczekiwaniami, a raczej zgodnie ze sobą i tym co ja uważam za dobre dla mnie. Poznałam wtedy blogowy świat, jeszcze malutki, ale jak bardzo mi bliski, niewymuszony. Poczułam jaką więź, siłę, energię, moc, ciepło, dobro, przyciąganie, poznałam Elizę z Utkane z Marzen i Asię z Green Canoe, a potem kolejne wspaniałe, mądre osoby i ich świat, który miałam wielką przyjemność poznać i tak troszeczkę uczestniczyć w ich życiu. Wszystko się zmienia, może wygasa ta ten żar, który napędza do zamieszczania kolejnych postów, może pojawia się zmęczenia i znudzenie, może poczucie, że nikt tych postów nie czyta. Otóż czyta, czyta mnóstwo ludzi takich jak ja, którzy może nie komentują często, ale potrzebują tych wirtualnych znajomości jak powietrza. Dlatego chciałam Ci podziękować za ten blog i mimo coraz rzadszych, tak przez mnie wyczekiwanych wpisów chciałam Ci powiedzieć, że jesteś nam potrzebna, ważna. Pozdrawiam. I

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJE..ZA ODWIEDZINY