środa, 5 listopada 2014

Dziękuję.;0) w swoim imieniu i Wszystkich innych blogerek.:)


W 2009 poczułam, że mój świat się zmienia, że rozmijam się w priorytetach z ludźmi których uważałam za przyjaciół, nie chciałam uczestniczyć w tym dziwnym wyścigu nie wiadomo po co, dlaczego. Poczułam, że ja chcę inaczej, po swojemu, nie zawsze zgodnie z modą, z czyimiś oczekiwaniami, a raczej zgodnie ze sobą i tym co ja uważam za dobre dla mnie. Poznałam wtedy blogowy świat, jeszcze malutki, ale jak bardzo mi bliski, niewymuszony. Poczułam jaką więź, siłę, energię, moc, ciepło, dobro, przyciąganie, poznałam Elizę z Utkane z Marzen i Asię z Green Canoe, a potem kolejne wspaniałe, mądre osoby i ich świat, który miałam wielką przyjemność poznać i tak troszeczkę uczestniczyć w ich życiu. Wszystko się zmienia, może wygasa ta ten żar, który napędza do zamieszczania kolejnych postów, może pojawia się zmęczenia i znudzenie, może poczucie, że nikt tych postów nie czyta. Otóż czyta, czyta mnóstwo ludzi takich jak ja, którzy może nie komentują często, ale potrzebują tych wirtualnych znajomości jak powietrza. Dlatego chciałam Ci podziękować za ten blog i mimo coraz rzadszych, tak przez mnie wyczekiwanych wpisów chciałam Ci powiedzieć, że jesteś nam potrzebna, ważna. Pozdrawiam. I
................................

Taki komentarz....


Chociaż dawno mnie tu nie było i nic nie piszę nie oznacza iż zniknęłam bezpowrotnie z blogowego świata  :) Jestem obecna,odwiedzam ulubione blogi,podglądam wasze domy,podczytuje jak płynie Wam życie.
Dziękuję osobom które odwiedzają mój blog i chcą go nadal odwiedzać.Dziękuję Wszystkim piszącym i pytającym.To miłe.;0) Jeśli moje pisanie   dało  Wam sile,radość ,motywację czy inspirację niezmiernie mnie to cieszy:)
Dlaczego taka długa przerwa?Bo jestem wyznawcą zasady nic na siłę,bo muszę, bo trzeba.Może brak weny i po trochę też czasu.Chyba nie ma usprawiedliwienia:) nie będę go na siłę szukać.
Na Wichrowych Wzgórzach nic się nie zmieniło życie biegnie swoim tempem,wiele się dzieje,a coraz częściej łapie się na tym że wszystko dzieje się za szybko:( Czas a raczej ciągły niedoczas..Takie czasy nastały i nic z tym nie zrobimy mawiają wszyscy..Wyłamuję się z tego nic z tym nie zrobimy ile mogę.:) .Żyję swoim tempem,swoim życiem wg własnego pomysłu i chęci.Czasem nie mam chęci na nic,nie mam planu i pomysłu.  Nie ja pierwsza nie ostatnia. Wtedy nie robię nic.Jedyne co robię to myślę i oddycham:)
Nic nie oznacza też totalnego nic:)) -oznacza robię tyle ile muszę jako mama,żona:)

Pisząc ostatniego posta była pełnia lata.Mamy jesień.Piękną ciepłą pogodną.Listopad pogoda nas rozpieszcza.Choć przyznam że czekam na zimę to taka pogoda wcale mi nie przeszkadza.Życzyłam sobie takiej pięknej cieplej jesieni i jest.:)Teraz życzę sobie pięknej białej zimy.Może być krótka,ale niech będzie piękna biała puszysta.Szczególnie tam na górze gdzie w zimowe dni spędzamy wolny czas.Tam na górze niech sypie sypie sypie w rewanżu za zeszły ubogi sezon.Czekam bo w innym wypadku kołem ratunkowym zostaną już tylko chyba Alpy.

 Kilka fotek z ciepłej jesieni.W domach królują już ciepłe narzuty,koce,poduchy.Ciepłe paputki,skarpety i kubasy do zaparzania pysznej herbaty.U nas herbata w dzbanku z sokiem obowiązkowo.Od zawsze też w okresie jesienno-zimowym obowiązkowo herbaty smakowe parzone pachnące z herbaciarni.
Zakupiony Mr.Tea do zaparzania jest w drodze wiec wrzucam fotki z netu.Zaparzacz  Mr.Tea wydal mi się fajny pocieszny i odpowiedni w mojej kuchni i sposobie na kubek ciepłej herbaty.Dla gości będzie miłym akcentem:) dla oka.

Dziękuje za odwiedziny i pamięć::)))


Moja jesień....


















Datura pod koniec lata otworzyła swoje Trąby Anielskie .Jest dla mnie zjawiskowa i piękna.Trzy lata czekania i pielęgnowania.Kupiłam malutką sadzonkę na allegro i warto było czekać:)








Pozdrawiam:)

P.S Możecie mnie podglądać na instagramie:).PATIROMIK