czwartek, 19 marca 2009

Ferina..

  
  




Ferinka zamieszkała u nas końcem roku 2008.Podobnie jak w przypadku kupna Kłapouszka,to był  nie planowany zakup..Było zimno mróz szczypał w nosy i w nogi.Nie chciało mi się nawet chodzić po bazarkach giełdowych i oglądać,co zwykle robię z ochotą..Zrobiliśmy niewiele kroków i natknęłam się na otwarty bagażnik samochodu w którym siedziały wilcze szczeniaki trzęsące się z zimna i tulące do siebie.Ferinka była jedyną suczką w towarzystwie swojego licznego rodzeństwa.Siedziała z tyłu sama schowana nieufna...Pogłaskałam..Powąchała...Polizała...Podeszła bliżej...Patrzyła na nas uszka sterczały łącząc się w trójkąt.Śliczna.Wróciła z nami razem do domu::)))


niedziela, 8 marca 2009

Krótka historia drogi do"MOJEJ OSTOJI"


Nigdy nie marzyłam o tym aby zbudować i mieszkać we własnym domu.Jestem typowym "blokersem"czyli całe życie mieszkałam w blokach z wielkiej płyty.Marzenia moje co najwyżej początkowo były o wiekszym "M"bo kawalerka po narodzinach synka stała się ciasna i niewygodna.Czas szybko zweryfikował plany i po głebszych przemyśleniach i analizach mojego
męża padły słowa cyt:"Wolę budować dom"-czyli zaczęła sie cała przygoda...
Nadażyła sie okazja kupna niemałego kawałka ziemi i skoro padło przysłowiowe A to należy powiedzieć B.Po wyborze i kupnie projektu domu,dzięki cięzkiej pracy mojego męża i bliskich po 12 miesiącach od wylania fundamentu staneła w całej odsłonie "OSTOJA"